Witamy na stronie Uczniowskiego Klubu Sportowego NAWA Skierniewice! Aktualności RSS

Każdy rodzaj sportu niesie z sobą bogaty skarbiec wartości, które zawsze trzeba sobie uświadamiać, aby móc je urzeczywistnić. Ćwiczenie uwagi, wychowywanie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierność obowiązkom - to wszystko należy do cnót sportowca.
Jan Paweł II

Główne Mistrzostwa Polski Seniorów i Młodzieżowców

IMG_9094

Po wielu miesiącach wytężonych przygotowań przyszedł czas na weryfikację. Do Olsztyna w dniach 05-08.06.2014zjechali najlepsi polscy pływacy zarówno ci, którzy na co dzień trenują w kraju jak i ci, którzy trenują poza granicami, między innymi z Hiszpanii, Francji, USA, przyjechali aby walczyć o medale w najważniejszej pływackiej imprezie rozgrywanej na pływalni o wymiarach olimpijskich. Główne Mistrzostwa Polski Seniorów i Młodzieżowców bo o nich mowa zgromadziły 619 zawodników, czterodniowe zmagania przysporzyły wielu niezapomnianych wrażeń również dla kibiców skierniewickich pływaków. Już pierwszego dnia zmagań Krzysztof Jankiewicz wywalczył awans do ścisłego finału w konkurencji 200m stylem grzbietowym, wynik uzyskany w eliminacjach 2:05,60 był szóstym czasem kwalifikacji. Wyścig finałowy rozgrywany w sesji popołudniowej był pokazem wspaniałej, zaciętej walki do ostatnich metrów. Jankiewicz po bardzo dobrym starcie pozwolił rywalom na niewielką ucieczkę, ale po 100 metrach zaczął zmniejszać różnicę  i z każdym metrem zbliżał się do prowadzących ostatnie metry Krzysiek pokonał w najszybszym tempie co pozwoliło mu dopłynięciu do ściany finiszu na trzeciej pozycji, aby po chwilili podczas ceremonii medalowej na szyi Jankiewicza zawisły dwa brązowe medale jeden za rywalizację w kategorii seniorów i drugi za rywalizację w kategorii młodzieżowców. Pierwszego dnia zawodów do finału awansował również drugi nasz zawodnik Kacper Perzankowski, który w konkurencji 200m stylem motylkowym zakończył ostatecznie rywalizację na czternastej pozycji do upragnionego minimum kwalifikacyjnego zabrakło jedynie 0:02,30. Drugi dzień zmagań to przede wszystkim start Jankiewicza w jego koronnej konkurencji 100m stylem grzbietowym. Krzysiek bez większych problemów przebrnął przez system eliminacji aby w finale pokonać dystans 100m grzbietem najszybciej w życiu, ostanie 15 metrów rywalizacji to teatr jednego aktora, który atakując z czwartej pozycji na mecie zameldował się na drugim miejscu zaraz za aktualnym Mistrzem Świata Radosławem Kawęckim – tym aktorem był skierniewicki zawodnik Krzysztof Jankiewicz. Wicemistrzostwo Polski Seniorów od 06.06.2014 należy do skierniewiczanina Krzysztofa Jankiewicza! Srebrny medal w rywalizacji młodzieżowców w konkurencji 100m stylem grzbietowym również dla Jankiewicza. Trzeci dzień zmagań to również rywalizacja w trzeciej konkurencji dla grzbiecistów tym razem na dystansie 50m. Piąte miejsce to tylko efekt paru błędów, które przytrafiły się Jankiewiczowi w wyścigu finałowym płynąc na drugiej pozycji niespełna 6 metrów przed metą prawą ręką zahacza o linę torową, wybicie z rytmy bezwzględnie wykorzystują rywale wyprzedzając Krzyśka na ostatnich metrach. W trzecim dniu ponownie do finałów w konkurencji 100m stylem motylkowym zakwalifikował się jeszcze będący juniorem Kacper Perzankowski, zakończył on rywalizację na bardzo dobrym piętnastym miejscu. W Olsztynie startowali również Krzysztof Karwat, który niestety nie może zaliczyć swoich startów do udanych, ponieważ w ostatniej fazie przygotowań choroba zakłóciła mu możliwość realizacji treningów oraz Marcin Łowicki, który starty w mistrzostwach potraktował jako element przygotowań do Mistrzostw Polski na wodach otwartych. Gratulujemy wspaniałych sukcesów naszym reprezentantom, a tak relacjonuje swoje starty świeżo upieczony srebrny i brązowy medalista Mistrzostw Polski Seniorów w Pływaniu – Krzysztof Jankiewicz:

„Podsumowując mistrzostwa stwierdzam, iż wraz z Trenerem Sarną, a także towarzyszami pola bitwy: Kacprem Perzankowskim oraz Krzyśkiem Karwatem, zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Mimo, iż przygotowania w które powoli wdrażaliśmy się już w styczniu były nieco zakłócone przez problemy zdrowotne, tudzież moje własne problemy z motywacją i ponownym odnalezieniem tego czegoś w wodzie, to jednak ostateczny rezultat zadowolił zarówno mnie jak i trenera. Tydzień przed mistrzostwami marudziłem, że treningi za ciężkie, że wciąż to nie „to”… a trener twardo trwał przy swoim, że to świetny objaw w moim przypadku i spodziewa się sukcesu. Na dwa dni przed mistrzostwami rzeczywiście zacząłem się czuć jak dobrze przygotowany koń wyścigowy. Powiem szczerze, że po ostatnim weekendzie przed MP, który spędziłem w gronie przyjaciół całkowicie odpuszczając sobie trening, pozwalając rozluźnić się ciału jak i psychice, czułem się niesamowicie. W poniedziałek pojawiłem się na basenie czując moc której bardzo dawno we mnie nie było. Pojechałem na mistrzostwa świetnie zmotywowany, z wiarą w siebie, gotowy skopać kilka pływackich tyłków. Wręcz nie dowierzałem w to jak mocny się czułem. To wszystko wpłynęło na starty bardzo pozytywnie. Dystans 200m grzbietem, będący zawsze psychicznym koszmarem stał się czymś przyjemnym. Pierwszy raz w swojej karierze chciałem popłynąć go tak jakbym miał ostatnią taką możliwość w życiu. Zero strachu, i ogromna chęć „bawienia” się tym co robię. W końcu to kocham, i nie mogę po miesiącach pracy „odpuścić bo będzie bolało”. Owszem, będzie bolało, ale przyjmę ten ból z całą przyjemnością bo na tym to polega. Zaowocowało to dużo lepszym rezultatem niż w ubiegłym roku, co dało brązowy medal, a także zbliżeniem się do „życiówki” i ogromnym zadowoleniem z samego wyścigu. Start na setkę był naszym głównym celem na te zawody. Po porannych eliminacjach wiedziałem, że popołudniu będzie ogień i poprawię rekord życiowy. Choćby rwali mnie końmi w tej wodzie wiedziałem, że nic ani nikt nie zatrzyma mnie przed poprawieniem wyniku. Na popołudniowy finał nie nastawiałem się na medal. W końcu płynąłem z dwoma dwumetrowymi bykami i mistrzem świata w stylu grzbietowym. Samego startu bardzo nie pamiętam. Zadaniem było włączyć pełną moc silników po odbiciu się od ściany na połowie dystansu. W momencie w którym na osiemdziesiątym metrze zobaczyłem pianę z prawej strony, zdałem sobie sprawę, że dochodzę Tomka Polewkę i włączył mi się w głowie dosłownie zew krwi. To właśnie na ostatnich metrach wyprzedziłem wcześniej wspomnianych gigantów Polewkę i Tarczyńskiego, plasując się na drugim miejscu… i co najważniejsze ustanawiając nowy rekord życiowy! Trzeciego dnia startowałem na typowo sprinterskim dystansie 50m stylem grzbietowym. Już rano czułem, że moje dwie turbiny (nogi) są nieźle zatarte po wysiłku dnia poprzedniego, jednakże pomoc naszego fizjoterapeuty pozwoliła je szybko naprawić (szczególne podziękowania dla Pawła Lewandowskiego). Jak wielokrotnie wspominałem, pięćdziesiątka to hazard. Loteria w której wygra ten, kto nie popełni błędu. W finale wpadłem na linę, i tym samym przegrałem medal kilka setnych sekundy. Jak sam napisałem na portalach społecznościowych, woda to kapryśna kochanka, która jednego dnia bierze Cię w ramiona, a kolejnego daje po twarzy. No cóż zdarza się. Ważne, że na tym dystansie mimo błędu, również pobiłem rekord życiowy, także na następnych mistrzostwach z „ustawy” powinienem osiągnąć jeszcze lepszy wynik. Przy takich prędkościach osiąganych w sprincie ciężko skupić się na tysiącu elementach, które trzeba wykonać perfekcyjnie stąd też pojawiają się niewybaczalne błędy. Jak zawsze, przywożę nowe doświadczenia i niesamowitą energię na kolejne treningi. Chyba w te wakacje mocniej niż zwykle popracuję nad sobą. Muszę też „ogarnąć” studia, bo nie ma co ukrywać, że w tym sezonie znacznie skupiłem się na pływaniu i nieco je zaniedbałem. Pozdrawiam wszystkich którzy nam kibicowali, wiele dla mnie znaczy mieć Skierniewiczan za wielką armię wsparcia. Jak widać 23 lata to jeszcze nie pływacka emerytura i ten stary koń Jankiewicz nie powiedział ostatniego słowa!

WYNIKI ZAWODNIKÓW UKS NAWA SKIERNIEWICE

Brak odpowiedzi