Witamy na stronie Uczniowskiego Klubu Sportowego NAWA Skierniewice! Aktualności RSS

Każdy rodzaj sportu niesie z sobą bogaty skarbiec wartości, które zawsze trzeba sobie uświadamiać, aby móc je urzeczywistnić. Ćwiczenie uwagi, wychowywanie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierność obowiązkom - to wszystko należy do cnót sportowca.
Jan Paweł II

Mistrzostwa Europy w Pływaniu – Szczecin 2011

W dniach 08-12.12.2011 na przepięknej szczecińskiej pływalni odbywały się Mistrzostwa Europy w Pływaniu. Reprezentacja Polski zdobyła 8 medali (5-złotych, 3-brązowe), zajmując w klasyfikacji medalowej czwarte miejsce. Wśród reprezentantów Polski wystąpił nasz najwybitniejszy zawodnik Krzysztof Jankiewicz.  XVI miejsce w konkurencji 50m stylem grzbietowym to życiowy sukces Krzyśka w seniorskiej rywalizacji. Przedstawiamy relację Krzyśka bezpośrednio ze Szczecina:

K.J. – Kwalifikacje na Mistrzostwa Europy Seniorów zdobyłem na Mistrzostwach Polski w maju 2011. Złoto na „pięćdziesiątkę” zagwarantowało mi start na tym dystansie. W późniejszym okresie zostałem również dogłoszony na dwukrotnie dłuższej „setce”. Na tym dystansie dość mocno zależało nam z trenerem Sarną, gdyż staramy się wspólnie przygotować do osiągnięcia minimum kwalifikacyjnego na Londyn, które można osiągać na dystansach setki i dwusetki. Z reprezentacji Polski oprócz mnie w stylu grzbietowym startowali: aktualny Mistrz Europy i piąty zawodnik na świecie na dystansie 200m stylem grzbietowym Radek Kawęcki, debiutujący na imprezie Seniorskiej Mateusz Wysoczyński, weteran trenujący do niedawna w USA Marcin Unold a także specjalista od stylu zmiennego trenujący w Barcelonie Jakub Jasiński. Wszyscy dobrze się znamy, przybijamy piątki przed startem a także motywujemy się wzajemnie. Wychodząc na start jesteśmy rywalami i tylko ten krótki czas startowy od skoku do ściany finiszowej walczymy ze sobą.

Klimat w Polskim Teamie niepowtarzalny, wszyscy pozytywnie nastawieni do siebie. Podczas masaży można było pożartować z kadrą fizjoterapeutów a także liczyć na dobre słowo od lekarzy. Trenerzy wzajemnie analizujący starty „naszych” i ze stresu obgryzający palce do kości, emocje gdy najwyższe miejsce w tabeli znów zajmowali biało-czerwoni, dla takich chwil naprawdę warto wstawać codziennie o 5 rano na trening. Mogłem też spotkać towarzyszy broni z Madrytu: Konrada Czerniaka będącego pretendentem do medalu w Londynie, Filipa Wypycha sprintera z Łodzi, a także Hiszpańskich i Portugalskich zawodników z którymi ciężko pracowałem w kuźni Bartka Kizierowskiego.

Mój pierwszy start (50m stylem grzbietowym) odbywał się drugiego dnia zawodów także mogłem nieco oswoić się z atmosferą, wodą w basenie i sędzią starterem. Stresu nie brakowało, pierwszy start to zawsze wielka niewiadoma jednak już na rozpływaniu wiedziałem że w wodzie czuję się świetnie. Ogolone nogi i ręce robią swoje :). 24.70 to czas jaki osiągnąłem popełniając delikatny błąd na nawrocie, jak na poranne pływanie to było nieziemsko dobrze. Specjalnie wstałem wcześniej aby przestawić swój zegar biologiczny i nieco rozbudzić organizm. I znów było warto wcześniej wstać, dostałem się do pierwszego w życiu półfinału na tak ważnych zawodach! Oprócz mnie w półfinale startował Jakub Jasiński (z każdego kraju kwalifikować się mogło tylko dwóch najlepszych). Możliwość startu popołudniu jaką dawały półfinały napawała mnie pozytywną energią gdyż popołudniu zawsze pływam dużo lepiej. Nieprzyjemny stres nieco opadł. Popołudniowy występ przyniósł kolejną życiówkę 24.59 dającą mi 16 wynik w Europie choć również popełniłem ten sam błąd na nawrocie ;(. Stwierdziliśmy z trenerem że to prawdopodobnie nieprzyzwyczajenie do wchodzenia w nawrót na wysokich prędkościach – będziemy to mocno ćwiczyć!

Kolejny dzień i kolejny start który mnie czekał to dystans dwukrotnie dłuższy. Tego dnia czułem się trochę gorzej. W hotelu w nocy było dość głośno i nie mogłem się wyspać, a co za tym szło nerwy rano były silniejsze. Myślę że miało to również wpływ na start. 53.31 to czas jaki osiągnąłem w porannych eliminacjach. Radek Kawęcki i Marcin Unold byli szybsi i to oni zakwalifikowali się do półfinałów. Pozostał niedosyt gdyż stać mnie było na czas grubo poniżej 53 sekund. Mówi się trudno i płynie się dalej…, każdy start przynosi doświadczenie i wnioski także pozytywnie myśląc staję się lepszy i wiem więcej niż parę dni temu. Mogłem też podpatrzeć jak pływają jedni z najlepszych zawodników na świecie.

Za niecały tydzień start w Mistrzostwach Polski Seniorów na nowym basenie w Poznaniu. Nie ukrywam że apogeum formy przygotowywaliśmy pod ME jednakże będę mógł pościgać się unikając błędów technicznych. Za parę dni będę mógł odpocząć trochę od pływania i wreszcie gdzieś wieczorem wyskoczyć, zadbać wreszcie o znajomości! Od lipca sumiennie trenowałem, trzymałem dietę przez co poszerzyłem swoje zdolności kulinarne. Cały wolny czas – którego było niewiele, starałem się wysypiać. Swoją postawą, a dokładnie treningiem razem z trenerem Sarną daliśmy do zrozumienia niedowiarkom że jak się chce to MOŻNA!!!

Część treningów realizowałem samodzielnie, musiałem się zdyscyplinować i wprowadzić reżim w życie. Marcin Sarna przygotowywał zadania treningowe i weryfikował moje pływanie podczas pobytu w Skierniewicach, a ja realizowałem pozostałe treningi w Łodzi, gdyż tam studiuję dziennie kierunek – Biologia. Mam teraz więcej motywacji do treningu i ciężkiej roboty. Dostałem wsparcie od władz i trenerów ŁOZPł, a także Uniwersytet Łódzki zobowiązał się pomagać mi łączyć karierę sportową z wynikami w nauce.

Ambicje sportowe przełożyły się także na studia, gdzie również staram się być najlepszy a zwykłe zaliczenie przedmiotu mnie nie zadowala. No może z informatyki z której w porównaniu do anatomii leżę 😉 Jestem jeszcze młody i wierzę że ciężkim treningiem osiągnę sukces a mój czas jeszcze nadejdzie. Pozdrawiam ze Szczecina!
Krzysztof Jankiewicz

Brak odpowiedzi